Jak prep wpłynął na moje życie

Jestem z pokolenia ludzi, którzy nie znają przyjemności zbliżeń seksualnych bez lęku. Zawsze, odkąd pamiętam, każda forma relacji intymnej, a nawet każde jej wyobrażenie obarczone było jednoczesnym lękiem o możliwość zakażenia wirusem HIV. Nawet świadomość tego, że odpowiednia terapia gwarantuje życie – w przypadku choroby – nie uwalnia od lęku. Znam dwa scenariusze: albo czeka się, aż to wreszcie się zdarzy, albo odpuszcza się, żeby już się zdarzyło.

Stygmatyzacja HIV/AIDS jest bardzo poważna. Jest to coś w rodzaju nieodwracalnej blizny, coś co sprawia, że człowiek – dla siebie samego – staje się nieznośny, wstrętny. O wiele większą tolerancję ma się do innych osób z wirusem niż do siebie z możliwością zakażenia. Racjonalizacja i regularne badania nie przynoszą specjalnie efektów. Za każdym razem w przypadku testu, człowiek dosłownie „umiera ze strachu”. Bo ewentualna diagnoza jest w świadomości interpretowana jak wyrok. Nawet jeśli ten „wyrok” nie jest śmiertelny, to jest – przynajmniej na razie – nieodwracalny.

Dlatego PrEP jest jak wolność. PrEP działa na układ odpornościowy, działa tak, że człowiek jest bezpieczny. To jedno, ale o wiele ważniejsze jest to, że PrEP działa na świadomość, na psychikę, na coś, co stanowi właściwie istotę człowieczeństwa – poczucie bezpieczeństwa i wolność właśnie. Wolność ta nie jest rozumiana jako rozwiązłość. To być może trudno zrozumieć, ale gdy ktoś ma w sobie uwewnętrzniony lęk w odniesieniu do swojej intymności, cielesności, do zbliżeń, wobec innych ludzi, to nie jest w pełni wolny. Jest ciągle na Stand by. Ciągle w pomarańczowym świetle. PrEP uwalnia od tego wszystkiego. Seks, bliskość, wyobraźnia, intymność – wszystko nagle staje się o wiele piękniejsze. Świadomość bezpieczeństwa czyni człowieka prawdziwie wolnym. Nie głupim, nie nieostrożnym, nie nieodpowiedzialnym – za długa była lekcja pokory wobec zagrożenia – ale jednak weselszym, swobodniejszym.

Rośnie też automatycznie zaufanie do innych ludzi. Rośnie poczucie odpowiedzialności za siebie i za innych. Mam wreszcie narzędzie, które umożliwia mi sklejenie porozrywanego lękiem świata. Wszystko się ułoży, wszystko będzie dobrze. Te pierwsze trzy, cztery tabletki zbliżają człowieka – niemalże fizycznie – do poczucia wartości życia, którego nie miał on nigdy wcześniej. Nasycenie lekiem otwiera mnie na innych, na siebie, na świat, na doznawanie. Ale też, podkreślam raz jeszcze – na odpowiedzialność za innych. A potem, kiedy bierze się już regularnie, ta godzinna, w której zażywa się PrEP jest jak pieczęć bezpieczeństwa. Dbam o siebie. Jestem bezpieczny.

Nie zliczę, ile razy mówiłem komuś, żeby spróbował PrEP. Czuję się wtedy fantastycznie, mówię: słuchaj jest taki lek, który sprawi, że twoje ciało nie zachoruje, a twoja głowa odpuści. Psychika będzie lżejsza i lepsza. Jakoś życia – także w tych intymnych warstwach, bardzo przecież ważnych – stanie się o wiele lepsza. Moment, w którym możesz sobie powiedzieć: jestem wolny i nie musze się bać, jest jak ponowne narodziny. Jestem tym, kim byłem, a jednak jestem na nowo. Wolny. Bez lęku. Dzięki jednej niebieskiej tabletce – jestem po prostu lepszy od siebie w lęku. Teraz boję się tylko, że nie będę mógł kupić tabletki, albo że będzie tak droga, że nie będzie mnie na nią stać. PrEP powinien być refundowany, powinna być prowadzona szeroka kampania społeczna, bo PrEP budzi świadomość, jest tarczą na społeczne lęki, uprzedzenia, nietolerancję. To jest rewolucja porównywana tylko z tabletką antykoncepcyjną. I zasięg dostępności PrEP powinien być przynajmniej taki, jak jej.

PrEP ma też inny skutek społeczny. Aby go dostać, trzeba się badać. Niewątpliwie jest to działanie na rzecz zdrowia wszystkich ludzi. Badanie budzi zaufanie do siebie, do innych. Jestem zdrowy i mam na to papier. Każdemu powinno na tym zależeć. Zdecydowanie można powiedzieć, że dzięki szerokiej dostępności PrEP, nie tylko powstrzyma się HIV, ale też sprawi, że społeczeństwo będzie zdrowsze i bardziej świadome. A przede wszystkim ludzie będą mieć poczucie bezpieczeństwa i wolności. Bo o to tu chodzi: człowiek chce do człowieka, a PrEP pokazuje mu bezpieczną do tego drogę.